PLUSZOWY MIŚ

wtorek, 7 listopada 2017

Obiecane rozważania o użyciu siły ochronnej. Zachęcamy do przemyśleń.

O zastosowaniu siły ochronnej wobec dziecka
Idee rodzicielstwa bliskości czy porozumienie bez przemocy coraz częściej znajdują żyzny grunt w wielu rodzinach, by konstruktywnie wspierać wszystkich domowników. Wielu rodziców zbiera każdego dnia owoce traktowania dzieci z szacunkiem, uwzględniania ich uczuć i potrzeb, empatycznego kontaktu i bliskości. Budują relacje pełne zaufania, akceptacji, zrozumienia, by wzmacniać bezpieczeństwo swoich dzieci i poczucie ich wartości, kładąc tym samym solidny fundament pod ich dorosłe życie.
Takie towarzyszenie dzieciom w ich rozwoju fizycznym, emocjonalnym i społecznym wyklucza stosowanie jakichkolwiek form przemocy. Świadomi skutków przemocy fizycznej, rodzice unikają także przemocy werbalnej i emocjonalnej: manipulacji, zastraszania, kłamstw, poniżania, zmuszania, upokarzania. Wszystkie one naruszają godność i integralność człowieka.
Czym jest siła ochronna
Rodzice mają czasem jednak wątpliwości, czy w sytuacjach, kiedy zagrożone jest bezpieczeństwo, zdrowie czy życie dziecka lub innych osób, robią słusznie, używając siły, by je zatrzymać, złapać, przytrzymać. Czy nie działają wtedy przemocowo? Co zrobić, kiedy dziecko wybiega na ulicę, sypie piaskiem na innych, zrzuca wszystko z półek, kopie kolegę, wyrzuca zabawki przez balkon, chwyta duży, ostry nóż albo po prostu niszczy książkę?
Za każdym z tych zachowań stoją potrzeby dziecka. Można się domyślać, że mogą to być: zabawa, eksploracja, kontakt, przyjemność, różnorodność. I o ile same potrzeby spotkają się z rodzicielskim zrozumieniem, o tyle sposób, w jaki malec chce je zaspokajać, budzi niepokój, strach czy zdecydowany sprzeciw dorosłego.
Za stanowczą reakcją rodzica stoją zwykle mocne argumenty. W ten sposób chcemy:
  • zatroszczyć się o bezpieczeństwo fizyczne i psychiczne wszystkich, którzy uczestniczą w danej sytuacji,
  • dać dziecku jasno do zrozumienia, że niektóre zachowania mogą krzywdzić jego samego lub inne osoby,
  • pokazać, że relacje z innymi ludźmi budujemy w oparciu o szacunek i życzliwość,
  • uczyć, że zdrowie, życie i bezpieczeństwo są bezcenne i trzeba je chronić.
Marshall Rosenberg w „Wychowaniu w duchu empatii” twierdzi, że reagujemy, używając tzw. „siły ochronnej”, (…) gdy brak czasu na porozumienie się z dzieckiem, które akurat robi coś, co może być niebezpieczne dla niego lub innych. Może się też zdarzyć, że dziecko akurat nie ma ochoty na rozmowę, a postępuje w sposób, który stoi w konflikcie z naszymi potrzebami – na przykład, potrzebą chronienia innych. Należy jednak właściwie rozumieć różnicę między takim zastosowaniem siły a zwykłą przemocą: różnica leży w sposobie myślenia osoby, która siły używa.
Zatem kiedy siła, której używam, spełnia rolę ochronną? Jest kilka warunków:
  • siła powinna wynikać z intencji ochrony zdrowia, życia, wartości, rzeczy oraz mieć charakter opiekuńczy,
  • można jej użyć, jeżeli w danym momencie dialog z dzieckiem jest niemożliwy,
  • jeśli towarzyszy jej szacunek dla godności i integralności dziecka,
  • kiedy moje działanie nie wynika z osądu człowieka i dlatego siła, którą stosuję, nie staje się siłą karzącą,
  • jeśli nie wykorzystuję jej jako środka dydaktycznego, by dziecko przy tej okazji czegoś nauczyć,
  • jeśli nie stosuję jej, by zapobiec przejawom nieposłuszeństwa w przyszłości,
  • jeżeli rozmawiam o całej sytuacji, kiedy staje się to możliwe,
  • jeśli jej użycie opiera się na założeniu, że krzywdzące zachowanie danej osoby – tu dziecka wynika z jego „niewiedzy”.
Według Rosenberga („Porozumienie bez przemocy. O języku serca”) „niewiedza” może polegać na tym, że człowiek:
  • nie zdaje sobie sprawy ze skutków własnych czynów,
  • nie wie, jak mógłby inaczej zaspokoić swoje potrzeby bez szkody dla otoczenia,
  • wierzy, że ma prawo karać lub ranić innych, ponieważ na to zasłużyli,
  • cierpi z powodu choroby psychicznej.
Siła ochronna a przemoc
W przypadku dzieci dwa pierwsze wyznaczniki „niewiedzy” są bardzo często przyczyną działania, które chcemy przerwać. Niezwykle ważna jest intencja stojąca za naszą reakcją, dlatego warto się jej przyjrzeć, sprawdzić, co mamy w głowie – może krytyczne myśli o małym, krnąbrnym złośliwcu, któremu raz dwa damy nauczkę, a może przekonanie, że działanie, którego doświadczamy, wynika z niewiedzy i braku doświadczenia malca.
Warto wziąć też kilka głębszych oddechów i skontaktować się ze swoimi uczuciami i potrzebami, zanim przekroczymy cienką granicę pomiędzy siłą ochronną a przemocą. Oczywiście o ile nie ma bezpośredniego zagrożenia życia – zresztą trudno sobie wyobrazić, żeby jakikolwiek rodzic miał wówczas czas myśleć negatywnie o swoim dziecku zamiast je ratować.
Intencje użycia siły ochronnej będą wspierać nasz spokój, opanowanie, swoistą łagodność, która towarzyszy naszym ruchom – jest różnica między zatrzymaniem kopiącej nogi poprzez postawienie na jej drodze własnej ręki, a ściśnięciem tej nogi. Dzieci mogą wyczuć tę różnicę, możemy pomóc im ją określić.
Po zastosowaniu siły ochronnej powinna zawsze pojawić się rozmowa z dzieckiem, które przecież doświadczyło formy jakiegoś ograniczenia czy przymusu. Nie bójmy się powiedzieć, że postąpiliśmy w taki, a nie inny sposób, bo nic innego nie przyszło nam do głowy, bo uznaliśmy to za najlepszą z dostępnych nam opcji, by chronić to, co w danym momencie było dla nas ważne.
Jednocześnie każdorazowa sytuacja, w której zastosowaliśmy siłę ochronną, powinna stać się okazją do refleksji nad tym, czy można następnym razem zrobić coś inaczej. Jak to zrobić? Czy osiągnęliśmy taki skutek, jaki chcieliśmy? Może wówczas zobaczymy nowe możliwości, które były niedostępne dla nas z powodu napięcia i stresu.
Warto też z siły ochronnej korzystać z rozwagą. Kiedy już naprawdę nie dostrzegamy innego wyjścia, a niebezpieczeństwo jest poważne i zdecydowanie większe od ryzyka, że dziecko może poczuć przymus czy naruszenie granic. Potrzeba sporej uważności, by z jednej strony pod szyldem siły ochronnej nie wymuszać na dziecku określonych zachowań, z drugiej zaś, by nie pozostawać biernym wobec strategii, które choć służą zaspokajaniu jego potrzeb, to jednak stoją w opozycji do potrzeb innych osób, a nawet są realizowane ich kosztem.
Dbanie o wszystkie zainteresowane strony wymaga dojrzałości i równowagi. I choć nie chcemy stosować przemocy wobec dzieci, zdarzają się sytuacje, w których, użycie siły wydaje się być konieczne.




Córka, żona, mama, pedagog. Współzałożycielka śląskiej Wioski Rodziców, współorganizatorka pierwszej na Śląsku Konferencji Empatii, uczestniczka wielu warsztatów z Porozumienia bez Przemocy, empatyczna opiekunka dzieci na rodzinnych obozach Inkubatora Empatii, wytrwale praktykująca i pogłębiająca język żyrafy. Głęboko przekonana, że dzięki niemu możliwa jest autentyczna i bliska relacja.
Ewelina Adamczyk

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz