PLUSZOWY MIŚ

piątek, 8 listopada 2013

co nas uczy i bawi



tunel sensoryczny
stożek sensoryczny-stymulacja przedsionka
   Układ przedsionkowy (inaczej zmysł równowagi)
 Narząd przedsionkowy znajduje się w uchu wewnętrznym i dostarcza nam informacji na temat siły grawitacji oraz ruchu. Pomaga w prawidłowym odbiorze wrażeń przez inne systemy sensoryczne (wzrokowy, słuchowy, proprioceptywny).

Układ przedsionkowy odpowiada za:
Ø  Odbieranie informacji związanych z działaniem siły grawitacji
Ø  Napięcie mięśniowe
Ø  Ruch i równowagę
Ø  Koordynację ruchową
Ø  Utrzymanie stałego pola widzenia w czasie ruchów głowy
Ø  Planowanie ruchu
Ø  Bezpieczeństwo emocjonalne
Ø  Funkcjonowanie społeczne
Ø  Ma wpływ na rozwój mowy
Ø  Wpływa na autonomiczny układ nerwowy (przewód pokarmowy, odruch wymiotny)
aktywność i pomysły naszych dzieci - współpraca i zadowolenie
brawo!


a tu już opowieści o starej Warszawie








i radosna zabawa przy warszawskim folklorze








praca zerówkowiczów


podczas pracy super zabawa
ucząca współpracy, koordynująca zmysły

Wg Ayres u podstaw rozwoju integracji zmysłowej leżą trzy najwcześniej dojrzewające, podstawowe układy zmysłów: przedsionkowy, proprioceptywny (czucia głębokiego) i dotykowy. To one stanowią bazę, która wraz z rozwojem nadaje kształt rozwojowi dziecka.


koordynacja wzrokowo - słuchowo - ruchowa ( integracja sensoryczna , czyli integracja układów zmysłowych) - ćwiczona min.podczas pajacyków

I. Układ przedsionkowy

II. Układ proprioceptywny

Propriocepcja dostarcza wrażeń z mięśni i stawów. Informuje mózg o położeniu ciała, , jego poszczególnych części oraz tym jakie ruchy wykonuje. Zmysł propriocepcji ściśle związany jest ze zmysłem dotyku i układem przedsionkowym.

Układ proprioceptywny odpowiada za:
Ø  Poczucie ciała, odczuwanie ciężaru i poszczególnych jego części w przestrzeni
Ø  Poruszanie poszczególnymi częściami ciała bez kontroli wzroku
Ø  Swobodne wykonywanie ruchów precyzyjnych
Ø  Percepcję kształtów drobnych przedmiotów
Ø  Percepcję położenia narządów jamy ustnej podczas mówienia
Ø  Świadomość ciała

III. Układ dotykowy


U większości osób proces integracji sensorycznej przebiega automatycznie umożliwiając  odpowiednie reakcje do wymogów otoczenia i warunkuje prawidłowy rozwój sensomotoryczny.













tu już pracuje układ dotykowy
i wszystkie inne wyżej wymienione
I.Układ przedsionkowy.

II. Układ  proprioceptywny.

III. Układ dotykowy

Ma receptory umiejscowione na skórze i na jej powierzchni, odbierające wrażenia lekkiego i głębokiego dotyku, nacisku, ciepła, zimna, bólu.

Zmysł dotyku ma wpływ na:
Ø  Poznawanie swojego ciała
Ø  Wczesne poznawanie przedmiotów
Ø  Rozwój emocjonalny
Ø  Różnicowanie bodźców dotykowych
Ø  Rozpoznawanie przedmiotów bez pomocy wzroku
Ø  Umiejętności szkolne
 












i ile radości!  to dzieci wiedzą, czego im potrzeba! pokazują to całym swoim ciałem


co dzieci przygotowały - akademia przedszkolna z okazji 11 listopada




Dzisiaj wielka jest rocznica
                 Jedenasty Listopada!...
                 Tym, co zmarli za ojczyznę
                 Hołd wdzięczności Polska składa.
Im to bowiem zawdzięczamy
wolność , mowę polską w szkole,
to, że tylko z ksiąg historii
poznajemy dziś niewolę .

Uroczyście biją dzwony
w mieście flagi rozwinięto
i me serce się raduje
że obchodzę polskie święto

Było to tak:
Trzy państwa Austria, Prusy i Rosja się zebrały,
Kraj nasz podzieliły.
Niezależnej Polsce



Rządy swoje narzuciły.

Polskę z mapy wymazały
ale Polak patriota,
tak się łatwo nie poddaje

Wielkie trzy mocarstwa
W końcu się skłóciły
I walkę zawziętą
Ze sobą stoczyły.

I „Pierwsza Brygada”
się wtedy zrodziła,
o Ojczyznę utraconą
z honorem walczyła.

Warczą karabiny i dzwonią pałasze,
To Piłsudski ruszył w pole, a z nim wojsko nasze.



Nie noszą lampasów i szary ich strój!
Nie noszą ni srebra, ni złota,
Lecz w pierwszym szeregu podąża na bój,
Piechota ta szara piechota.

Maszerują strzelcy, maszerują,
Karabiny błyszczą, szary strój,
A przed nimi drzewa salutują,
Bo za naszą Polskę idą w bój!

Idą, a w słońcu kołysze się stal,
Dziewczęta zerkają zza płota,
A oczy ich dumnie utkwione są w dal,
Piechota, ta szara piechota.
Maszerują strzelcy...

Nie grają im surmy, nie huczy im róg,
A śmierć im pod stopy się miota,

Lecz w pierwszym szeregu podąża na bój
Piechota, ta szara piechota.
Maszerują strzelcy...

11 listopada roku 1918-ego
następuje koniec zaboru obcego.

 Znów na mapie świata
Polskie państwo gości.
Nikt nam nie odbierze
Już niepodległości.



środa, 6 listopada 2013

wyjazd do Sali Zabaw

W dniu jutrzejszym prosimy Wszystkich Państwa o podpisanie zgody na udział dzieci w imprezie wyjazdowej oraz deklaracje odbioru osobistego ( łącznie z godziną odbioru ). Podpisy zbierają wychowawcy.
Wyjeżdżamy po godzinie 15- stej z własnym prowiantem na kolację
Sala jest sprawdzona, całe przedsięwzięcie zostało skrupulatnie przemyślane.
Ufamy, że  czwartkowe wyjazdy będą wspaniałą zabawą, oraz  urozmaiceniem , które przyniesie dzieciom uśmiech a nam przeświadczenie, że to , co robimy wspólnie z dziećmi jest dla nas wszystkich przyjemnością wzbogacającą życie.

Pozdrawiamy.

www.salakakadu.pl

listopad w przedszkolu

W          listopadzie

6.11.              Opowieść o naszej Warszawie – Akordeon – Koncert –opowiadamy o naszej ukochanej stolicy. Opowiadamy legendy , śpiewamy piosenki ze starej Warszawy. Dzieci poznają budowę i brzmienie akordeonu. Bawimy się w rytmach warszawskiego folkloru.
7. 11.              wyjazd do Sali zabaw w Piasecznie
13.11.             teatrzyk „O rybaku i złotej rybce” – kukiełki

13.11.             robimy zdjęcia do zegara na biurko ( nie 4- go listopada jak podaliśmy wcześniej )
21.11.             wyjazd do Gminnego Ośrodka Kultury w Lesznowoli na teatralia szkolno - przedszkolne z przedstawieniem naszych dzieci pt." Na straganie" ( informacja o naszym zespole i kto jedzie - u wychowawczyń)


29.11.              zabawa  Andrzejkowa

wtorek, 5 listopada 2013

wyniki badań logopedycznych

Do  odebrania w przedszkolu są wyniki przesiewowych badań logopedycznych.
Zapraszamy po odbiór u Pani Dorotki. Prosimy o opłacenie badań.

prośba o sprawdzanie na bieżąco głów

Drodzy Państwo!
W dniu dzisiejszym otrzymaliśmy wiadomość , że w każdej z okolicznych szkół i w wielu przedszkolach istnieje problem wszawicy.
Ponieważ wielu naszych przedszkolaków posiada starsze rodzeństwo, a możliwość zarażenia wszami jest u dzieci bardzo duża ( dzieci nie unikają bezpośredniego kontaktu ze sobą nawzajem ) - bardzo prosimy WSZYSTKICH   PAŃSTWA o sprawdzenie głów dzieciom ( bardzo dokładne ), aby zapobiec zachorowaniu .
Bardzo prosimy też zwrócić uwagę na sen swoich dzieci, ponieważ często niepokój w nocy wskazuje na zarażenie owsikami.
Wiek przedszkolny jest okresem częstego zarażania się pasożytami , a stała nasza czujność może uchronić dzieci przed takimi nieprzyjemnymi skutkami.

Bardzo dziękujemy za współpracę.

My nie zauważyłyśmy w przedszkolu u dzieci  niepokojących objawów, ale ilość informacji z zewnątrz skłoniła nas do poinformowania Państwa i wyrażenia gorącej prośby , aby trzymać "rękę na pulsie".
Dziękujemy.

poniedziałek, 4 listopada 2013

własny prowiant w przedszkolu

Mili Rodzice!

Jakiś czas temu prosiliśmy Państwa o nie przynoszenie własnego jedzenia do przedszkola z bardzo wielu względów .
Zrobiłyśmy wyjątki dla sytuacji , kiedy maluch nie zdąży zjeść śniadania w domu a Państwu bardzo zależy . Ten pomysł naszym zdaniem również nie jest dobry dla dzieci, gdyż wówczas nie zjadają przedszkolnego śniadania. Pomimo , że mówiłyśmy o tym już niejednokrotnie - przypominamy Państwu - zaufajcie swoim dzieciom i zaufajcie nam - my w ciągu całego dnia zadbamy o swoje  żołądki a pożytek będzie dla wszystkich nieoceniony.
Podczas każdego posiłku, dla każdego dziecka znajdzie się coś, co dziecko sobie wybierze i będzie to jego wybór z intuicyjnie odpowiednią ilością. Kiedy ingeruje się zbyt bardzo w żywienie dzieci ( ciągle zachęca, przypomina, mówi o jedzeniu, namawia, mówi się co lepsze, co gorsze i w ogóle przywiązuje do jedzenia wagę pierwszego kalibru ) przynosi to rezultaty niezamierzone  z objawami chorobowymi łącznie ( w skrajnych przypadkach ).
Prosimy Was Drodzy Rodzice, uszanujcie nasze jedzenie i naszą wolę wspierania dzieci w ufaniu we własną intuicję, własne możliwości ( od jedzenia poczynając) i nie dawajcie swoim pociechom do przedszkola  dodatkowego prowiantu. 

Dziękujemy za współpracę.

Kadra




Dziecko przy stole: uśmiechnij się i jedz

Właściwie dlaczego nie pochwalić dziecka za to, że nie zjadło obiadu, czyli że posłuchało swojego ciała, że rozpoznało swoje potrzeby? Dlaczego ładnie jeść oznacza tylko jeść wszystko, co jest na talerzu, a nie jeść tyle, ile potrzebuję? – pyta psycholog Agnieszka Stein.
Większość rodziców skarży się na problemy z jedzeniem u dzieci. Z czego one wynikają?
Z nadmiaru wiedzy, uwagi. Co innego jednak, kiedy rodzice to opisują, a co innego, jak to rzeczywiście wygląda.
Jak opisują?
Że dziecko nie je albo że je nie to, co trzeba. Na warsztatach dla rodziców zaczynamy rozmowę od tego, że pytam, czyje dziecko za mało je. I podnosi rękę 90 procent rodziców. Myślę sobie, że ludzkość by nie przetrwała, gdyby to była prawda.
Problemem dla rodziców jest też to, że dziecko nie je wszystkiego, co mu się postawi na stole. Czyli że ma jakiś własny indywidualny gust i upodobania, co skądinąd jest normalne. Czasem rodzice nie widzą kłopotów z jedzeniem u dziecka, tylko jak rozmawiamy, to okazuje się, że cały ciężar kontroli wszystkiego, co związane jest z jedzeniem, leży po stronie rodzica. Czyli to rodzice decydują, kiedy dziecko jest głodne, co powinno zjeść, a ono się temu poddaje i wtedy wydaje się, że nie ma problemu.
A jest?
Gdy zadaję pytanie: a co by się stało, gdyby pani nie przypomniała, nie podstawiła jedzenia przed nosem?, wtedy odpowiadają, że dziecko by w ogóle nie jadło, bo ono zupełnie by nie wiedziało, że jest głodne.
A jak problemy z jedzeniem u dzieci wyglądają naprawdę?
W 80 procentach przypadków wygląda to tak, że gdyby zostawić dzieci w spokoju, to zupełnie dobrze poradziłyby sobie same. Bo problem nie leży w tym, jak dziecko je, tylko w rozbieżności z oczekiwaniami dorosłych.
To możliwe, żeby dziecko zagłodziło się na śmierć?
Opisano przypadki anoreksji wczesnodziecięcej, ale są to sytuacje wyjątkowe. Czasem rodzice mówią, że dziecko nie chce jeść, a okazuje się, że ono nie je obiadu, ale cichaczem, jak nikt nie widzi, zjada pół talerza makaronu.
Właściwie dlaczego nie pochwalić dziecka za to, że nie zjadło obiadu, czyli że posłuchało swojego ciała, że rozpoznało swoje potrzeby? Dlaczego ładnie jeść oznacza tylko jeść wszystko, co jest na talerzu, a nie jeść tyle, ile potrzebuję? – pyta psycholog Agnieszka Stein.
Skąd więc tyle lęków związanych z karmieniem dzieci?
Najczęstszą przyczyną jest mała świadomość tak zwanej psychologii jedzenia. Rodzice nie zdają sobie sprawy z tego, że przyjmowanie przez dziecko pokarmów od drugiej osoby jest z jego strony dużym aktem zaufania. Znam wiele dzieci, które niechętnie zjedzą coś podane na łyżce, a chętnie, kiedy mogą to dotknąć, pooglądać. I rodzice powinni wytrzymać ten moment, kiedy dziecko nie wkłada od razu jedzenia do buzi, tylko bada. To powinna być jego autonomiczna czynność, a nie narzucona. Ważne jest także to, żeby poczekać, aż dziecko zainteresuje się jedzeniem, bo nie każde zrobi to w momencie, kiedy skończy sześć miesięcy, a pokutuje przekonanie, że właśnie wtedy mleko natychmiast przestaje wystarczać. A ja myślę, że natura nie zafundowała takiej ostrej cezury. Mleko wystarcza na dłużej właśnie po to, żeby dziecko stopniowo uczyło się smakować, gryźć, ale też trawić. Istnieje duża presja, że dziecko powinno jeść ileś posiłków dziennie, poznać ileś nowych pokarmów. A gdy waży pół kilo mniej, niż podano w tabelkach, co przekłada się na drastyczny wynik w centylach, rodzice się zamartwiają.
I chyba tu leży źródło późniejszych problemów z jedzeniem: w tym „ono coś musi”.
Tak, bo celem nie jest poznanie, polubienie jedzenia, rozsmakowanie się w nim, tylko przyswojenie określonej liczby kalorii. To zniechęca już na starcie. Ale też rodzice nie mają szansy zobaczenia, jak mądre jest dziecko, jak ono  próbuje, wybiera. Jeżeli to oni cały czas wychodzą z inicjatywą, to dziecko się uczy, że ta ich inicjatywa jest niezbędnym elementem jedzenia. Potem trudno to „odkręcić” i powiedzieć: to twoja sprawa, ile zjesz. Najważniejsze, żeby dziecko lubiło jeść, żeby to była czynność, która jest dla niego przyjemna, pozytywnie się kojarząca. I po drugie – żeby wspólne posiłki były elementem scalającym rodzinę.
Mamy na to gotową wymówkę: brak czasu. Jednak duński terapeuta Jesper Juul słusznie zauważa, że tracimy potem dużo więcej czasu na naprawianie skutków tego, co zepsuliśmy, między innymi rezygnując z Zauważyłam, że dużo zachowań zmierza dzisiaj w kierunku przeciwnym do tego wspólnego stołu. Jednym z nich jest karmienie dzieci osobno, gdzieś na boku, pilnowanie, żeby zjadły, a potem sadzanie przed telewizorem, żeby nie przeszkadzały. Może to niekomfortowe trzymać na kolanach kilkumiesięcznego malucha, ale dla niego to bardzo ważna lekcja, jak ludzie jedzą. Jestem zwolenniczką ograniczenia karmienia dziecka do minimum. Czyli takiego sposobu, w którym samo sięga po różne pokarmy i nie widzi mamy mówiącej: „za mamusię, za tatusia”, tylko mamę ze smakiem zjadającą swój obiad, bo to jest ten model, do którego ono ma dojść. Ważne, żeby to był naprawdę wspólny posiłek, żeby dziecko rzeczywiście było przy stole takim samym uczestnikiem jak pozostali. Czyli żebyśmy nie zaglądali mu wtedy w talerz, nie patrzyli na każdy jego kęs, nie zwracali uwagi, że zachowuje się niekulturalnie.
Rodzice pozostają w pogotowiu, bo dziecko może nabrudzić.
Czy zależy nam na czystym dziecku, czy takim, które polubi jedzenie? Jeżeli coś upadnie mi na podłogę, to nikt nie powie: „jak ty jesz?!”, tylko zachowa pełną dyskrecję albo mi pomoże – tego wymagają dobre maniery.
Wobec dzieci mamy inne kryteria.
Tak. No i dzielimy jedzenie na to dla dzieci i to dla dorosłych, to coraz silniejszy, bardzo agresywnie sprzedawany element marketingowy. Reklamy mówią, że jedzenie w słoikach, torebkach, pudełkach dziecko musi jeść do trzeciego roku życia. Natomiast natura wymyśliła to tak, że rozpoznawanie, które jedzenie smakuje, a które nie, co jest jadalne, a co nie, jest najsilniejsze przez pierwsze trzy lata życia. Potem dziecko skupia się na jedzeniu tych potraw, które dobrze zna. Jeżeli rzeczywiście będzie jadło tylko gotowe produkty, to nie pozna różnych smaków, a w dodatku, gdy jest karmione osobno, czasem prosto ze słoika, to nie wyrobi sobie zdrowych nawyków.zasiadania do wspólnego stołu.  Co to są zdrowe nawyki?
To stosunek do jedzenia polegający na tym, że człowiek je po to, żeby zaspokoić potrzeby własnego organizmu, a nie po to, żeby komuś zrobić przyjemność. Że gdy się nasyci, to przestaje jeść, nawet jeśli na talerzu zostaje jedzenie. Nie wpycha w siebie na siłę, tylko odstawia talerz. Złym nawykiem jest zjadanie wszystkiego bez względu na to, czy się jest głodnym, czy nie. Zdrowych nawyków uczą rodzice. Podstawą jest zawsze szacunek do dziecka, do tego, co ono chce zjeść.
A jeżeli trzylatek je tylko kanapki i niczego innego nie chce tknąć?
Jeśli rodzice nie są w stanie tego wytrzymać, a wokół jedzenia rodzi się mnóstwo napięcia, to ja bym radziła poszukać pomocy u psychologa. Może być bowiem coraz trudniej, bo dziecko w tym wieku ma dużą potrzebę zaznaczania swojej autonomii. Im bardziej naciskamy, tym mniej chętnie je. Lepiej czasem postawić posiłek na stole i wyjść. Nie róbmy afery z powodu niejedzenia, nie wypytujmy w przedszkolu, czy zjadło, czy nie. Badania pokazują, że dzieci, które w przedszkolu zjadają wszystko do końca, są narażone na nadwagę. Większość dzieci niby jest niejadkami, ale jako dorośli stają się otyli. Mało jest świadomości, że jedno ma związek z drugim. Jesper Juul pisze, że połowa dzieci współpracuje z dorosłymi wprost, a połowa na odwrót. To znaczy – jeżeli pochwalimy jakieś dziecko, że ładnie zjadło, to inne dzieci w połowie przypadków, chcąc zasłużyć na pochwałę, będą jeść więcej, a w połowie przypadków mniej, ponieważ odbiorą tę pochwałę jako manipulację i presję ze strony dorosłego. Mnie pochwała w ogóle nie pasuje w miejscu, gdzie wykonuje się fizjologiczną czynność, która zaspokaja potrzeby dziecka. Właściwie dlaczego nie pochwalić dziecka za to, że nie zjadło obiadu, czyli że posłuchało swojego ciała, że rozpoznało swoje potrzeby? Dlaczego ładnie jeść oznacza tylko jeść wszystko, co jest na talerzu, a nie jeść tyle, ile potrzebuję?Zapominamy, że jedzenie dotyczy nie tylko zdrowia, ciała.
Tak, ta sfera przekłada się na całe życie człowieka, na umiejętność stawiania granic innym ludziom, na umiejętność dbania o siebie, na dostrzeganie swoich potrzeb, zaufanie do samego siebie. Jeżeli człowiek nie ma zaufania do dziecka w kwestii jedzenia, to trudniej mu zaufać w innych dziedzinach, to jest skomplikowana zależność, ale istnieje.
Problemy dzieci z jedzeniem wymagają przemodelowania postaw dorosłych.
To prawda, ale ten niewłaściwy schemat, że wszyscy zajmują się jedzeniem u dziecka bardziej niż ono samo, może być tak silnie utrwalony, że nawet przemodelowanie postawy dorosłych nie zmieni natychmiast stosunku dziecka do jedzenia. Czasem przydaje się wtedy do pomocy ktoś z zewnątrz.
Nie lepiej poczekać, aż dzieci z tych problemów wyrosną?
Z takich problemów trudno się wyrasta, jeśli dorośli nie zmieniają swojego zachowania. Znam nastolatki, przed którymi trzeba postawić talerz, bo inaczej nie wiedzą, że są głodne. Znam też dorosłych, którzy, gdy pojadą do mamy, bez względu na to, czy są po obiedzie, czy nie, zjeść muszą, bo mamie się nie odmawia. Dla mnie aspekt psychologiczny jedzenia jest ważniejszy niż zdrowotny, bo jeżeli człowiek uczy się rozpoznawać potrzeby swojego organizmu, to uczy się też rozpoznawać, co mu służy.
Powinniśmy sobie uświadomić, że wychowujemy także przez stosunek do jedzenia.
Wychowujemy poprzez to, że się nie wtrącamy i nie przeszkadzamy dziecku w jego wyborach. Rodzice powinni być w tej dziedzinie mało aktywni. Tak więc mamy nadzwyczaj łatwe zadanie: po prostu przestać zajmować się jedzeniem u dziecka. Okazuje się jednak, że to wcale nie takie proste.



piątek, 1 listopada 2013

W przyszłym tygodniu

Mili   Rodzice!


W ostatnim czasie otrzymałyśmy ciekawą propozycję na wycieczki dla dzieci do sali zabaw .
Ponieważ jest to bardzo zachęcająca propozycja ze względu na korzyści dla dzieci ( sala zabaw 
Kakadu w Piasecznie  zorganizowana jest dla starszych i najmłodszych ) - korzyści podczas korzystania z basenu piłeczkowego, zjeżdżalni , bujaków, tuneli są nieocenione w rozwoju sensorycznym dziecka potrzebnym do prawidłowego procesu uczenia się - a jednocześnie ta propozycja  nie została skalkulowana do tegorocznych  kosztów - wychodzimy do Państwa z bardzo ciekawą propozycją.


Jeden raz w miesiącu - w pierwszy czwartek miesiąca - przedszkole organizować może wyjazd po drugim daniu obiadowym do Sali zabaw Kakadu w Piasecznie.
Zabieramy ze sobą prowiant na kolacje - jedziemy wszyscy bez względu na wiek - z ciociami jesteśmy do godziny 18 00, zaś po godzinie 18 dzieci pozostają pod opieką Wychowawców Sali Kakadu , a Państwo możecie odbierać dzieci do godziny 20 00.
Wówczas jeden dzień w miesiącu nasze dzieci mają zapewnioną doskonałą zabawę połączoną z nauką, a Rodzice zapewniony cały dzień do późnych godzin dla siebie ( wiemy już  z wstępnego rozeznania , że dla Rodziców taki jeden dzień w miesiącu byłby zachęcającym rozwiązaniem ).

Dofinansowanie od Państwa wynosiłoby wówczas  12 zł miesięcznie.

Jeżeli ten pomysł spodoba się   Państwu, już w przyszły czwartek możemy jechać.Prosimy o sugestie do wychowawców.


www.salakakadu.pl





Jednocześnie informujemy, że za dwa tygodnie będą wykonywane zdjęcia dzieci do zegarów na biurko ( jeszcze takich u nas w przedszkolu nie było ).
Bardzo prosimy o zapowiedzi tych z Państwa, którzy chcielibyście taki gadżet dla siebie na pamiątkę, bądź dla rodziny, prosimy o przekazanie uwag dotyczących Państwa oczekiwań ( jaki ubiór, czy miny naturalne, czy ustawione itp.). Sugestie będziemy przyjmować w przyszłym tygodniu.



Badania logopedyczne jeszcze nie dotarły do nas, jak również nie wszyscy z Państwa dokonali zapłaty.
Prosimy o uregulowanie płatności przed otrzymaniem dokumentu.