piątek, 6 maja 2016
JADŁOSPIS 09-13.05
II dekada, II
tydzień
PONIEDZIAŁEK
Śniadanie: Kakao
Pieczywo
mieszane ,masło
Wędlina ,ser gouda
papryka czerwona , kiełki
rzodkiewki
herbata z
cytryną
OBIAD: Zupa
pomidorowa z ryżem
Spaghetti mięsno-ziołowe z tartym
serem
Kompot
z suszonych owoców
Podwieczorek: Strucla owocowa
Kolacja: pieczywo mieszane , masło
dżem porzeczkowy , serek waniliowy
Kawa zbożowa z mlekiem lub herbata
jabłko
WTOREK
Śniadanie: Ryż jaśminowy na
mleku 1,5%
Bułka maślana
(lub) grahamka
Serek waniliowy
Domowy dżem z
truskawek
herbata owocowa
OBIAD: Zupa Jarzynowa
Gołąbki (
inaczej ) z młodą kapustą w sosie pomidorowym
Ryż brązowy
Kompot z truskawek
Podwieczorek: wafle ryżowe naturalne
Kolacja: Pieczywo
mieszane ,masło
parówki
z szynki
sos pomidorowy ,herbata miętowa
ŚRODA
Śniadanie: kasza manna
na mleku
pieczywo mieszane ,masło
salami , szynka drobiowa
papryka trzy kolory
herbata melisowa
OBIAD: Zupa ogórkowa zabielana śmietaną
Placki ziemniaczane , sałatka z kapusty
pekińskiej
Kompot owocowy
Podwieczorek: pestki słonecznika
Kolacja: pieczywo mieszane , masło
Wędlina
, ser gołda
pomidor , sałata lodowa
herbata
miętowa
CZWARTEK
Śniadanie: pieczywo
mieszane ,masło
pasta z zielonej soczewicy
szynka
wieprzowa , papryka zielona
herbata melisowa , kawa z mlekiem
OBIAD: Zupa
Kapuśniak z młodej kapusty z koperkiem
Pierogi leniwe z sosem jogurtowo-owocowym
Kompot
wieloowocowy
Podwieczorek: jabłko
Kolacja: sałatka
z ananasem ,kukurydzą , sezamem
I
wędzonym kurczakiem z olejem lnianym
chleb graham ,masło , herbata zielona
PIĄTEK
Śniadanie : kasza jaglana na mleku 1,5%
pieczywo mieszane ,masło
ser gouda , wędlina
papryka żółta , ogórek kiszony
herbata rumiankowa
OBIAD: Zupa
z groszkiem zielonym
Paluszki rybne
ryż brązowy , marchew
gotowana
Kompot wieloowocowy
Podwieczorek: paluszki z sezamem
Kolacja : Pieczywo mieszane , masło
twarożek ziołowy
Wędlina ,
papryka zielona, ogórek zielony
Herbata miętowa
czwartek, 5 maja 2016
Piosenka i wiersz na MAJ
TYGRYSKI
„ Pomogę mamusi”
Choć mam rączki małe
i niewiele zrobię,
pomogę mamusi,
niech odpocznie sobie.
Zamiotę izdebkę
umyję garnuszki,
niech się tu nie schodzą
łakomczuszki – muszki.
I braciszka uśpię
w białej kolebusi.
Chociaż w tym pomogę
kochanej mamusi.
„ Mamo , Tato”
Mamo , Tato coś Ci dam,
Moje serce , które mam
A w tym sercu róży kwiat,
Mamo , Tato
Żyj 100 lat !!!!
KANGURKI
„Zatańcz mamo z tatą”
Kiedy
mama śmieje się, ja też!
Z
mamą lubię nawet zimny deszcz.
Do
dentysty pójdę, szpinak zjem,
bo
mnie mama kocha
–
ja to wiem!
Ref.
Zatańcz mamo z tatą,
niech
zatańczy lato,
zatańcz
mamo
z
tatą i ze mną też!
Zatańcz
mamo z tatą,
niech
zatańczy lato,
jak
was bardzo kocham, ty wiesz.
Kiedy
tata śmieje się, ja też!
Z
nim nie straszny nawet dziki zwierz.
Lepszy
jest niż truskawkowy krem.
Bo
mnie tata kocha
–
ja to wiem!
Wiersz ,,Liczymy do
sześciu”
„Liczymy
do sześciu”
Jeden
nos i jeden brzuch,
jedna
buzia
–
jeden zuch!
Dwa
policzki, boki dwa
i
dwie nogi –
hop-sa-sa!
Trzy
policzę: raz
–dwa
–trzy
i
wychodzisz właśnie ty!
Cztery
lata teraz mam,
cztery
pory roku znam!
Pięć
paluszków i już ja
mówię
wszystkim: pa
-pa-
pa!
Sześć
mam piegów, ząbków sześć,
jeden
uśmiech, no i
–cześć!
Czy
pamiętasz, czy już wiesz?
Licz
od nowa, jeśli chcesz:
Jeden,
dwa, trzy, cztery, pięć, sześć!
Umiesz
liczyć? No to cześć!
ŻYRAFKI
MOJA RODZINA
1. My rodzinę dobrą mamy, zawsze razem się trzymamy
I choć czasem czas nas goni, my jak palce jednej dłoni.
I choć czasem czas nas goni, my jak palce jednej dłoni.
Ref. Mama, tata, siostra, brat i ja to mój mały
świat
Dużo słońca, czasem grad, to wesoły jest mój świat.
Dużo słońca, czasem grad, to wesoły jest mój świat.
2. Mama zawsze kocha czule, ja do mamy się przytulę,
Tata kocha lecz inaczej, uspokaja, kiedy płaczę.
Tata kocha lecz inaczej, uspokaja, kiedy płaczę.
3. Gdy napsocę i nabroję, siedzę w kącie, bo się
boję.
Tata skarci, pożałuje, a mamusia pocałuje.
Tata skarci, pożałuje, a mamusia pocałuje.
4. Kiedy nie ma taty, mamy, wszyscy sobie pomagamy
I choć sprzątać nie ma komu, jest wesoło w moim domu.
I choć sprzątać nie ma komu, jest wesoło w moim domu.
DZIECIAKI
Czy rozrabiak przedszkolaczek,
Czy w Afryce jakiś zwierzaczek,
Czy dziecko jest małe
Czy też waży tonę,
Czy ma wielkie uszy
Czy mały ogonek,
Czy jest w paski, w prążki,
W cętki czy też w łatki,
Ma kącik cieplutki w sercu ojca i matki!
Dlatego dziś wszystkie na świecie dzieciaki
Ślą swoim rodzicom słodziutkie buziaki!
Czy rozrabiak przedszkolaczek,
Czy w Afryce jakiś zwierzaczek,
Czy dziecko jest małe
Czy też waży tonę,
Czy ma wielkie uszy
Czy mały ogonek,
Czy jest w paski, w prążki,
W cętki czy też w łatki,
Ma kącik cieplutki w sercu ojca i matki!
Dlatego dziś wszystkie na świecie dzieciaki
Ślą swoim rodzicom słodziutkie buziaki!
STRACHY
Było
sobie małe miasto.
Fajnie było w nim, choć ciasno.
Domy
miały złote dachy,
a w tych domach żyły strachy.
Jakie
strachy? Czy ja wiem?
Może
STRACH PRZED DUŻYM PSEM,
STRACH
PRZED BURZĄ, PRZED ANGINĄ,
STRACH
PRZED TATY GROŹNĄ MINĄ…
Raz
dziewczynka jakaś mała
do
miasteczka przyjechała
i wrzasnęła: - Ram, tam, tam!
A ja STRACHY w nosie mam!
Jeśli wam
odwagi brak,
też
możecie wrzasnąć tak!
Jadłospis 04-06.05
Środa
Śniadanie:
chleb żytni ,masło
jogurt ziarnisty,
dżem
truskawkowy
herbata owocowa
OBIAD: Zupa selerowa
Paluszki rybne
Kasza jaglana , warzywa
gotowane na parze
kompot z jabłek
Podwieczorek:
Winogrono jasne
Kolacja: sałatka włoska: makaron
pełnoziarnisty,
Warzywa ,ser żółty, szynka, olej z wiesiołka
Czwartek
Śniadanie: owsianka na mleku 1,5%
bułka grahamka ,masło
pasztet drobiowy ,ser gouda
sałata , ogórek kiszony
herbata miętowa
OBIAD: Zupa rosół z makaronem i natką
pietruszki
Kotlet mielony ( Z INDYKA )
ziemniaki , buraczki gotowane
Podwieczorek: Melon
Kolacja: Rogal drożdżowy , masło
Serek waniliowy
Dżem porzeczkowy
Herbata owocowa
Piątek
Śniadanie: Kakao
pieczywo mieszane ,masło
twarożek z ziołami
kabanosy , kiełki rzodkiewki , papryka żółta
herbata rumiankowa
OBIAD:
Zupa brokułowa (Krem ) z grzankami
Placki z jabłkiem , sałatka owocowa
Kompot owocowy
Podwieczorek: Pestki słonecznika
Kolacja: pieczywo mieszane, masło
(wiejskie) Jajecznica
ze szczypiorkiem
herbata miętowa
niedziela, 1 maja 2016
Poważne traktowanie.
"Traktować poważnie człowieka to przyjąć, że on nie zawsze będzie szczęśliwy. To akceptacja dla indywidualności drugiego, dla tego, jak on widzi rzeczywistość. ...Nie mówienie: „jakie ty możesz mieć problemy...”, „co ty tam wiesz”, „ja w twoim wieku” albo: „jak można się czymś takim przejmować”, „nie powinieneś się tym martwić”, „przecież ty wszystko masz, powinieneś być szczęśliwy”. Tego, żeby ludzie byli spełnieni i szczęśliwi, nie osiąga się mówiąc im, że taka jest ich powinność i żeby się niczym nie przejmowali, bo przecież zewnętrznie się wydaje, że wszystko u nich w porządku.
Niestety, ludzie są często traktowani niepoważnie, niezależnie od wieku. Przy okazji ostatnio wydanego świetnego komiksu o nastolatkach i depresji, „Czarnych Fal” autorstwa psychiatry Katarzyny Szaulińskiej i rysownika Daniela Chmielewskiego, ktoś pisał, że trzeba odróżnić depresję i poważne problemy od zwykłego narzekania nastolatków. To właśnie jest niepoważne traktowanie. Takie samo jak wtedy, gdy się stoi nad płaczącym niemowlęciem i zastanawia, czy ono rzeczywiście czegoś potrzebuje, czy tylko manipuluje otoczeniem. Albo gdy się zakłada, że dwulatek wpadł w złość bez powodu, że jego zły humor wziął się znikąd.
Traktuję cię poważnie, to znaczy: biorę na serio to, jak ty postrzegasz rzeczywistość."
Agnieszka Stein , psycholog
Niestety, ludzie są często traktowani niepoważnie, niezależnie od wieku. Przy okazji ostatnio wydanego świetnego komiksu o nastolatkach i depresji, „Czarnych Fal” autorstwa psychiatry Katarzyny Szaulińskiej i rysownika Daniela Chmielewskiego, ktoś pisał, że trzeba odróżnić depresję i poważne problemy od zwykłego narzekania nastolatków. To właśnie jest niepoważne traktowanie. Takie samo jak wtedy, gdy się stoi nad płaczącym niemowlęciem i zastanawia, czy ono rzeczywiście czegoś potrzebuje, czy tylko manipuluje otoczeniem. Albo gdy się zakłada, że dwulatek wpadł w złość bez powodu, że jego zły humor wziął się znikąd.
Traktuję cię poważnie, to znaczy: biorę na serio to, jak ty postrzegasz rzeczywistość."
Agnieszka Stein , psycholog
kij i marchewka
Liczne badania (Deciego, Ryana, Pinka, Cialdiniego itd.) dowodzą, ze bierzemy odpowiedzialność za podejmowane działania jedynie wówczas, kiedy możemy sami o ni...ch decydować. Kiedy pozbawieni jestesmy silnych nacisków z zewnątrz. Kiedy możemy dokonywac autonomicznych wyborów. Kiedy nie jesteśmy kuszeni wizją wielkiej nagrody czy straszeni dotkliwą karą.
istotnie tego rodzaju stymulatory mogą nas skłonić do określonego postępowania . Ale nie sprawią, że podejmiemy je z zaangażowaniem, że autentycznie będziemy utożsamiac się z celem, który mamy osiągnąć. Metoda kija i marchewki wymusza tylko krótkotrwałą uległość, chwilowe podporządkowanie ale nie zbuduje wewnętrznego przekonania o słuszności obranej drogi. Nie wykształca poczucia osobistej odpowiedzialności za proces.
Potwierdza to m.in. eksperyment J. Freedmana (1965), który ukazał, że grożba kary nie wytworzyła w dzieciach przekonania, że ich działania są niewłaściwe. Dzieci postraszone konsekwencjami za bawienie się atrakcyjnym robotem rzeczywiście bezpośrednio po tym fakcie omijały tę zabawkę. Jednak po kilku tygodniach, pozbawione kontroli, nie zwracały już uwagi na zakazy. Groźba nauczyła je jedynie, że niewłaściwe jest ujawnianie okreslonych zachowań, dopóki istnieje zagrożenie karą. Kiedy jednak ono znika - ulatują również opory przed zakazaną aktywnością. Aby zapewnić posłuszeństwo konieczna byłaby zatem stała kontrola, nadzór, przymus.
Okazało się także, że dzieci które nie były stymulowane groźbami, a które jedynie poproszono o niekorzystanie z zabawki, w późniejszym czasie były dużo bardziej skłonne akceptować umowę zawartą z dorosłym. Miały poczucie, że decyzja była ich własna a nie narzucona. Wykazywały się wiekszą samosterownością. Warto uwzględnić te wnioski. Kary działają tylko wówczas, kiedy istnieje skrupulatna i permanentna kontrola. Kiedy jej zabraknie - upadnie także bariera powstrzymująca przed niepożądanymi działaniami.
Tomasz Tokarz trener, coach, mediator ,zaangażowany na rzecz tworzenia nowej kultury edukacyjnej opartej na uznaniu podmiotowości dziecka.
Potwierdza to m.in. eksperyment J. Freedmana (1965), który ukazał, że grożba kary nie wytworzyła w dzieciach przekonania, że ich działania są niewłaściwe. Dzieci postraszone konsekwencjami za bawienie się atrakcyjnym robotem rzeczywiście bezpośrednio po tym fakcie omijały tę zabawkę. Jednak po kilku tygodniach, pozbawione kontroli, nie zwracały już uwagi na zakazy. Groźba nauczyła je jedynie, że niewłaściwe jest ujawnianie okreslonych zachowań, dopóki istnieje zagrożenie karą. Kiedy jednak ono znika - ulatują również opory przed zakazaną aktywnością. Aby zapewnić posłuszeństwo konieczna byłaby zatem stała kontrola, nadzór, przymus.
Okazało się także, że dzieci które nie były stymulowane groźbami, a które jedynie poproszono o niekorzystanie z zabawki, w późniejszym czasie były dużo bardziej skłonne akceptować umowę zawartą z dorosłym. Miały poczucie, że decyzja była ich własna a nie narzucona. Wykazywały się wiekszą samosterownością. Warto uwzględnić te wnioski. Kary działają tylko wówczas, kiedy istnieje skrupulatna i permanentna kontrola. Kiedy jej zabraknie - upadnie także bariera powstrzymująca przed niepożądanymi działaniami.
Tomasz Tokarz trener, coach, mediator ,zaangażowany na rzecz tworzenia nowej kultury edukacyjnej opartej na uznaniu podmiotowości dziecka.
Zrozumieć dziecko, zrozumieć siebie.
Wychowanie mózgu
Marzena Żylińska autorka książki " Neurodydaktyka. Nauczanie i uczenie się przyjazne mózgowi" Marzy, aby w szkołach, zamiast kultury błędu, stworzyć kulturę doceniania :)
Dlaczego jedno dziecko nie sprawia kłopotów, a inne jest agresywne, często dostaje napadów złości, nie chce współpracować i atakuje inne dzieci? Gdzie leży przyczyna negatywnych zachowań? I co najważniejsze, czy zrozumienie mechanizmów prowadzących do agresywnych zachowań może pomóc rodzicom i wychowawcom skutecznie minimalizować destrukcyjne skłonności? Neurobiolodzy potrafią już dziś wyjaśnić przyczyny wyższego poziomu agresji i strachu u niektórych dzieci, wyjaśniają też, jakie warunki muszą zostać spełnione, by umiały radzić sobie ze stresem, złością i strachem, tworzyć dobre relacje i osiągać równowagę. Warto przytoczyć pierwsze zdanie z książki „Mądrzy rodzice” Margot Sunderland: „Przeżyłam szok, gdy zdałam sobie sprawę z tego, jak wielki wpływ na rozwój mózgu dziecka mają jego codzienne interakcje z rodzicami. Mimo to mnóstwo badań na ten temat nie było prezentowanych rodzicom, społeczeństwu.” Na świecie w ostatnich latach ukazało się wiele książek poświęconych wpływowi wychowania na rozwój mózgów dzieci, a co za tym idzie na ich zachowanie. Kilka z tych publikacji zostało wydanych również w Polsce. Poznanie mechanizmów kształtowania się mózgów małych dzieci, a przede wszystkich zrozumienia związków między metodami wychowania a skłonnością do agresywnych i destrukcyjnych zachowań każe nam zupełnie inaczej podchodzić do dzieci z problemami. Mamy dziś w ręku potężne narzędzia, od nas zależy, czy będziemy chcieli je wykorzystać. Zadziwiające jest to, że chociaż wyniki badań dostępne są już od wielu lat, wciąż z ogromnym trudem docierają do rodziców i nauczycieli. Używając słów Margot Sundarland, z jakiegoś powodu wolimy się cieszyć „niewinnością ignorancji”. Czy powodem jest może to, że ta nowa wiedza jest dla wielu osób niewygodna?
Skąd biorą się te złe emocje? Dlaczego niektóre dzieci są bardziej agresywne, a inne potrafią radzić sobie z problemami bez uciekania się do przemocy? Czy winne są złe geny? Odpowiedzi na postawione tu pytania dostarczają dziś neuronauki. Problem radzenia sobie z negatywnymi emocjami opisany został w wydanych niedawno książkach autorstwa Joachima Bauera („Co z ta szkołą?” i „Granica bólu” – obie wydane w 2015 w Słupsku przez wydawnictwa Dobra Literatura) jak również w książce „Mądrzy rodzice”, którą brytyjska psycholog Margot Sunderland napisała we współpracy z amerykańskim neurobiologiem Jaakiem Pankseppem.
Lekarz i badacz mózgu Joachim Bauer w książce „Granica bólu” wyjaśnia, iż musimy pożegnać się z marzeniem, iż kiedykolwiek uda nam się wyeliminować z naszego życia agresję. Nie to jest celem wychowania. Chodzi raczej o to, by wychować młodych ludzi, którzy umieją sobie radzić z negatywnymi uczuciami i je kontrolować. Połączenia nerwowe, które umożliwiają kontrolę silnych emocji i które łączą struktury w korze przedczołowej z niższymi ośrodkami, powstają w pierwszych latach życia (J. Bauer, „Granica bólu”, str. 62-63) i zależą od środowiska, w którym dziecko żyje.
Jak zatem naukowcy wyjaśniają napady złości i inne destrukcyjne zachowania małych dzieci? Powodem problemów jest niedojrzałość ich mózgów. Nauka dostarcza nam dziś wyjaśnień i praktycznych wskazówek, co możemy zrobić jako rodzice i nauczyciele, by potrafiły radzić sobie z gniewem, złością czy rozczarowaniem. Trzeba zacząć od tego, że ludzkie niemowlęta rodzą się z poniekąd niegotowym mózgiem. Aby ten narząd osiągnął odpowiednią dojrzałość, ciąża musiałaby trwać dużo dłużej niż 9 miesięcy, a mózg byłby wtedy znacznie większy. To zaś miałoby dla rodzących katastrofalne skutki. Barierą jest tu budowa kobiecego ciała. Skutkiem przybrania przez naszych przodków (Homo erectus) pionowej postawy było zwężenie się kobiecej miednicy i kanału rodnego. Żadna kobieta nie byłaby w stanie urodzić dziecka z w pełni dojrzałym mózgiem. Natura musiała więc znaleźć kompromis między wielkością kobiecej miednicy, a wielkością mózgu przychodzącego na świat niemowlęcia. W chwili urodzenia najmniej dojrzałe są najmłodsze ewolucyjnie części mózgu, czyli tzw. płaty czołowe, zwane też korą nową. Stanowią one około 85% całkowitej masy mózgu i otulają starsze ewolucyjnie części, które neurobiolodzy często obrazowo nazywają mózgiem ssaków i mózgiem gadzim. Oznacza to, że w momencie przyjścia na świat najmniej rozwinięte są struktury, które odpowiadają za rozumowanie i wiele innych wyższych funkcji poznawczych.
Dużo lepiej rozwinięty jest tzw. mózg ssaków, czyli mózg emocjonalny określany przez neurobiologów jako układ limbiczny. To tu rodzą się emocje i uczucia, takie jak strach, złość czy stres. Mózg gadzi to najstarsza i najgłębiej położona część naszego mózgu, która steruje najbardziej podstawowymi funkcjami organizmu, takimi jak głód, trawienie, utrzymanie temperatury ciała czy krążenie. Ta część mózgu nie zmieniła sposobu funkcjonowania od milionów lat, twierdzi Jaak Panksepp. Zdobyczą naszego gatunku jest kora nowa, czyli płaty czołowe. To ten fragment mózgu daje nam przewagę, to tu maja swoją siedzibę wszystkie wyższe funkcje poznawcze i zaawansowane zdolności rozumowania. Ta najwyżej rozwinięta część nazywana jest często mózgiem racjonalnym, w przeciwieństwie do emocjonalnego układu limbicznego. Tak więc ludzkie niemowlęta przychodzą na świat z rozwiniętymi strukturami, w których powstają emocje, ale nie mają odpowiednio wykształconych struktur, które pozwalają emocje rozumieć, kontrolować czy wyciszać.
Co ciekawe, rozwój mózgu nie jest sterowany przez geny. Gerald Hüther, profesor neurobiologii zajmujący się przenoszeniem wniosków płynących z neuronauk na grunt edukacji, twierdzi że człowiek nie jest zaprogramowanym genetycznie automatem. Nasz rozwój zależy od ciągłej komunikacji genów ze światem zewnętrznym, więc otoczenie, w jakim dziecko spędza pierwsze lata swojego życia ma ogromny wpływ na rozwój osobowości. Ponieważ dzieci rodzą się z rozwiniętym układem limbicznym, ich mózg potrafi wytwarzać emocje, ale niedojrzałość płatów czołowych powoduje, że nie potrafi ich kontrolować i wygaszać. Czy się tego nauczy, zależy od zajmujących się nim opiekunów. Zrozumienie tego procesu pozwala nam w zupełnie nowy sposób spojrzeć na wychowanie.
Badania prowadzone przez Jaaka Paanseppa pokazują ogromną podatność mózgu małego dziecka na dobre jak i złe relacje z rodzicami. To od nich zależy, czy niemowlę nauczy się kontrolować negatywne emocje, tzn. czy w jego mózgu powstaną połączenia między układem limbicznym, a kontrolującymi negatywne emocje strukturami w płatach czołowych. Właśnie tworzenie ścieżek określanych przez neurobiologów jako Top-Down Control jest tożsame z wychowaniem. Co ciekawe, nie można określić czasu, w jakim mózg tworzy połączenie umożliwiające kontrolę i wyciszanie negatywnych emocji. Wszystko zależy od tego, jakich wzorców dostarczają dziecku opiekujący się nim dorośli. To nie geny decydują o tym, czy nasze dzieci będą sobie w życiu radzić z negatywnymi emocjami i problemami, to nie od genów zależy, czy będą zrównoważonymi i umiejącymi cieszyć się życiem ludźmi, wszystko to zależy od WYCHOWANIA. Powstanie w mózgu ścieżek pozwalających racjonalnemu mózgowi kontrolować reakcje układu limbicznego zależy od tego, jakich wzorców zachowania dostarczymy dzieciom w początkowym okresie życia. Nasz styl wychowania może dać dziecku siłę stawiania czoła przeciwnościom i nauczyć je rozwiązywania problemów bez wybuchów złości i uciekania się do agresji, ale może też spowodować, że nasze dziecko będzie nadmiernie nerwowe, nieodporne na stres, bojaźliwe, agresywne lub podatne na uzależnienia. Zdaniem Margot Sunderland wielu dorosłych nie potrafi zapanować nad stresem, bo w dzieciństwie nikt z opiekunów w chwilach stresu i cierpienia nie pomógł im radzić sobie z negatywnymi emocjami. „Od wieków stosujemy techniki wychowania dzieci, nie mając świadomości ich potencjalnych trwałych skutków, aż do tej pory bowiem nie mogliśmy obserwować wpływu naszych działań na rozwijający się mózg dziecka. Dzięki postępom neuronauk, zdjęciom tomograficznym mózgu i wieloletnim badaniom mózgów naczelnych i innych ssaków, nie możemy już cieszyć się niewinnością ignorancji. Od kilku lat nauka pokazuje nam, że kluczowe systemy emocjonalne w ludzkim mózgu ulegają potężnym, pozytywnym lub negatywnym, wpływom postępowania rodziców.” (Margot Sunderland „Mądrzy rodzice” str. 8)
Wszyscy wiemy, że bicie i fizyczna przemoc zaburzają prawidłowy rozwój dzieci. Dziś wiemy też, że równie negatywne efekty pojawiają się wtedy, gdy rodzice nie poświęcają uwagi emocjom swoich dzieci i nie dostarczają im wzorców, jak radzić sobie z gniewem, żalem czy stresem. Dostępna obecnie wiedza dostarcza dowodów na to, że połączenia neuronalne pozwalające kontrolować emocje powstają dopiero po przyjściu dziecka na świat. Oznacza to, że wychowanie ma ogromny wpływ na rozwój dziecinnych mózgów. Zdaniem amerykańskiego neurobiologa Jaaka Pankseppa mózg dziecka jest bezbronny i nie potrafi bronić się przed skutkami złych stylów wychowawczych, które blokują powstanie w mózgu połączeń umożliwiających komunikację tzw. mózgu emocjonalnego z umiejscowionym w płatach czołowych mózgiem racjonalnym. Rodzice, którzy w pierwszych latach życia dziecka troszczyli się jedynie o to, by było najedzone, czyste i odpowiednio ubrane, ale nie poświęcali mu uwagi, gdy płakało i potrzebowało ich obecności, nie dają dziecku tego, co dla prawidłowego rozwoju jest równie ważne jak sen i pożywienia, czyli uwagi, zainteresowania i miłości. Obojętność rodzica ma bowiem wpływ na kształtującą się w okresie dzieciństwa równowagę chemiczną mózgu. Margot Sundarland mówi o wychowaniu niewrażliwym na emocje. Jego skutkiem jest brak stabilności emocjonalnej, nieumiejętność radzenia sobie ze stresem, skłonność do agresji lub autoagresji, podatność na uzależnienia i duże prawdopodobieństwo pojawienia się depresji. Dzieje się tak dlatego, że dziecko, któremu dorośli nie pomagali wyciszać silnych, negatywnych emocji ma nadwrażliwy system reakcji na stres. Obojętność rodzica na przeżywany przez małe dziecko stres, podobnie jak wychowanie w surowej dyscyplinie bez czułości fizycznej prowadzą do „zamętu w biochemicznym mózgu niemowlęcia” (M. Sunderland, Mądrzy rodzice, str. 42 – 43).
Ciągiem dalszym niniejszego tekstu mogłyby być następujące tematy:
1. Między dopaminą a kortyzolem, czyli chemia mózgu: Jakie substancje chemiczne mają wpływ na funkcjonowanie naszego mózgu?
2. Układ motywacji – Skąd bierze się chęć do życia i motywacja do działania (w tym również do nauki). Dlaczego niektóre dzieci ją tracą? Jak im pomóc?
3. Czy istnieje związek między metodami wychowawczymi, a tym, co dzieje się na świecie? Czy można wychować ludzi, którzy nie będą wszczynać konfliktów ani w przedszkolu ani na gruncie międzynarodowym?
Czy któryś z tych tematów wydaje się Państwu szczególnie ciekawy?
Na powyższe pytania odpowiem w dniu 11 maja podczas wykładu wprowadzającego do przyszłorocznej edycji warsztatów rodzicielskich w naszym przedszkolu i szkole.
Agnieszka Satalecka - dyrektor
Zapowiedź naszego spotkania:
To, w jaki sposób nasze dzieci radzą sobie z życiem tu i teraz, oraz w jaki sposób będą sobie radzić , zależy od jakości relacji z dorosłym opiekunem. Każde doświadczenie fizyczne, emocjonalne i duchowe , tworzą w czasie struktury mózgowe odpowiedzialne za człowieczy dobrostan .
"Bardziej zaś niż inne doświadczenia, bycie w rezonansie z dorosłym wspiera rozwój mózgu, integrację i trwały spokój."
Za Pernille Plantener Kraków 22nd-24 April 2016 Neurobiology, Empathy and Coaching
O jakim rezonansie mówimy, co oznacza ów termin, jakie umiejętności i wychowawcze kompetencje zawiera, gdzie możemy się tego uczyć, opowiem
w dniu 11 maja 2016 w przedszkolu Pluszowy Miś w Startej Iwicznej / Piaseczna.
Serdecznie zapraszam Rodziców i Opiekunów na wykład wprowadzający do przyszłorocznej edycji warsztatów rodzicielskich.
Agnieszka Satalecka
Spotkanie wprowadzające jest bezpłatne.
Skąd biorą się te złe emocje? Dlaczego niektóre dzieci są bardziej agresywne, a inne potrafią radzić sobie z problemami bez uciekania się do przemocy? Czy winne są złe geny? Odpowiedzi na postawione tu pytania dostarczają dziś neuronauki. Problem radzenia sobie z negatywnymi emocjami opisany został w wydanych niedawno książkach autorstwa Joachima Bauera („Co z ta szkołą?” i „Granica bólu” – obie wydane w 2015 w Słupsku przez wydawnictwa Dobra Literatura) jak również w książce „Mądrzy rodzice”, którą brytyjska psycholog Margot Sunderland napisała we współpracy z amerykańskim neurobiologiem Jaakiem Pankseppem.
Lekarz i badacz mózgu Joachim Bauer w książce „Granica bólu” wyjaśnia, iż musimy pożegnać się z marzeniem, iż kiedykolwiek uda nam się wyeliminować z naszego życia agresję. Nie to jest celem wychowania. Chodzi raczej o to, by wychować młodych ludzi, którzy umieją sobie radzić z negatywnymi uczuciami i je kontrolować. Połączenia nerwowe, które umożliwiają kontrolę silnych emocji i które łączą struktury w korze przedczołowej z niższymi ośrodkami, powstają w pierwszych latach życia (J. Bauer, „Granica bólu”, str. 62-63) i zależą od środowiska, w którym dziecko żyje.
Jak zatem naukowcy wyjaśniają napady złości i inne destrukcyjne zachowania małych dzieci? Powodem problemów jest niedojrzałość ich mózgów. Nauka dostarcza nam dziś wyjaśnień i praktycznych wskazówek, co możemy zrobić jako rodzice i nauczyciele, by potrafiły radzić sobie z gniewem, złością czy rozczarowaniem. Trzeba zacząć od tego, że ludzkie niemowlęta rodzą się z poniekąd niegotowym mózgiem. Aby ten narząd osiągnął odpowiednią dojrzałość, ciąża musiałaby trwać dużo dłużej niż 9 miesięcy, a mózg byłby wtedy znacznie większy. To zaś miałoby dla rodzących katastrofalne skutki. Barierą jest tu budowa kobiecego ciała. Skutkiem przybrania przez naszych przodków (Homo erectus) pionowej postawy było zwężenie się kobiecej miednicy i kanału rodnego. Żadna kobieta nie byłaby w stanie urodzić dziecka z w pełni dojrzałym mózgiem. Natura musiała więc znaleźć kompromis między wielkością kobiecej miednicy, a wielkością mózgu przychodzącego na świat niemowlęcia. W chwili urodzenia najmniej dojrzałe są najmłodsze ewolucyjnie części mózgu, czyli tzw. płaty czołowe, zwane też korą nową. Stanowią one około 85% całkowitej masy mózgu i otulają starsze ewolucyjnie części, które neurobiolodzy często obrazowo nazywają mózgiem ssaków i mózgiem gadzim. Oznacza to, że w momencie przyjścia na świat najmniej rozwinięte są struktury, które odpowiadają za rozumowanie i wiele innych wyższych funkcji poznawczych.
Dużo lepiej rozwinięty jest tzw. mózg ssaków, czyli mózg emocjonalny określany przez neurobiologów jako układ limbiczny. To tu rodzą się emocje i uczucia, takie jak strach, złość czy stres. Mózg gadzi to najstarsza i najgłębiej położona część naszego mózgu, która steruje najbardziej podstawowymi funkcjami organizmu, takimi jak głód, trawienie, utrzymanie temperatury ciała czy krążenie. Ta część mózgu nie zmieniła sposobu funkcjonowania od milionów lat, twierdzi Jaak Panksepp. Zdobyczą naszego gatunku jest kora nowa, czyli płaty czołowe. To ten fragment mózgu daje nam przewagę, to tu maja swoją siedzibę wszystkie wyższe funkcje poznawcze i zaawansowane zdolności rozumowania. Ta najwyżej rozwinięta część nazywana jest często mózgiem racjonalnym, w przeciwieństwie do emocjonalnego układu limbicznego. Tak więc ludzkie niemowlęta przychodzą na świat z rozwiniętymi strukturami, w których powstają emocje, ale nie mają odpowiednio wykształconych struktur, które pozwalają emocje rozumieć, kontrolować czy wyciszać.
Co ciekawe, rozwój mózgu nie jest sterowany przez geny. Gerald Hüther, profesor neurobiologii zajmujący się przenoszeniem wniosków płynących z neuronauk na grunt edukacji, twierdzi że człowiek nie jest zaprogramowanym genetycznie automatem. Nasz rozwój zależy od ciągłej komunikacji genów ze światem zewnętrznym, więc otoczenie, w jakim dziecko spędza pierwsze lata swojego życia ma ogromny wpływ na rozwój osobowości. Ponieważ dzieci rodzą się z rozwiniętym układem limbicznym, ich mózg potrafi wytwarzać emocje, ale niedojrzałość płatów czołowych powoduje, że nie potrafi ich kontrolować i wygaszać. Czy się tego nauczy, zależy od zajmujących się nim opiekunów. Zrozumienie tego procesu pozwala nam w zupełnie nowy sposób spojrzeć na wychowanie.
Badania prowadzone przez Jaaka Paanseppa pokazują ogromną podatność mózgu małego dziecka na dobre jak i złe relacje z rodzicami. To od nich zależy, czy niemowlę nauczy się kontrolować negatywne emocje, tzn. czy w jego mózgu powstaną połączenia między układem limbicznym, a kontrolującymi negatywne emocje strukturami w płatach czołowych. Właśnie tworzenie ścieżek określanych przez neurobiologów jako Top-Down Control jest tożsame z wychowaniem. Co ciekawe, nie można określić czasu, w jakim mózg tworzy połączenie umożliwiające kontrolę i wyciszanie negatywnych emocji. Wszystko zależy od tego, jakich wzorców dostarczają dziecku opiekujący się nim dorośli. To nie geny decydują o tym, czy nasze dzieci będą sobie w życiu radzić z negatywnymi emocjami i problemami, to nie od genów zależy, czy będą zrównoważonymi i umiejącymi cieszyć się życiem ludźmi, wszystko to zależy od WYCHOWANIA. Powstanie w mózgu ścieżek pozwalających racjonalnemu mózgowi kontrolować reakcje układu limbicznego zależy od tego, jakich wzorców zachowania dostarczymy dzieciom w początkowym okresie życia. Nasz styl wychowania może dać dziecku siłę stawiania czoła przeciwnościom i nauczyć je rozwiązywania problemów bez wybuchów złości i uciekania się do agresji, ale może też spowodować, że nasze dziecko będzie nadmiernie nerwowe, nieodporne na stres, bojaźliwe, agresywne lub podatne na uzależnienia. Zdaniem Margot Sunderland wielu dorosłych nie potrafi zapanować nad stresem, bo w dzieciństwie nikt z opiekunów w chwilach stresu i cierpienia nie pomógł im radzić sobie z negatywnymi emocjami. „Od wieków stosujemy techniki wychowania dzieci, nie mając świadomości ich potencjalnych trwałych skutków, aż do tej pory bowiem nie mogliśmy obserwować wpływu naszych działań na rozwijający się mózg dziecka. Dzięki postępom neuronauk, zdjęciom tomograficznym mózgu i wieloletnim badaniom mózgów naczelnych i innych ssaków, nie możemy już cieszyć się niewinnością ignorancji. Od kilku lat nauka pokazuje nam, że kluczowe systemy emocjonalne w ludzkim mózgu ulegają potężnym, pozytywnym lub negatywnym, wpływom postępowania rodziców.” (Margot Sunderland „Mądrzy rodzice” str. 8)
Wszyscy wiemy, że bicie i fizyczna przemoc zaburzają prawidłowy rozwój dzieci. Dziś wiemy też, że równie negatywne efekty pojawiają się wtedy, gdy rodzice nie poświęcają uwagi emocjom swoich dzieci i nie dostarczają im wzorców, jak radzić sobie z gniewem, żalem czy stresem. Dostępna obecnie wiedza dostarcza dowodów na to, że połączenia neuronalne pozwalające kontrolować emocje powstają dopiero po przyjściu dziecka na świat. Oznacza to, że wychowanie ma ogromny wpływ na rozwój dziecinnych mózgów. Zdaniem amerykańskiego neurobiologa Jaaka Pankseppa mózg dziecka jest bezbronny i nie potrafi bronić się przed skutkami złych stylów wychowawczych, które blokują powstanie w mózgu połączeń umożliwiających komunikację tzw. mózgu emocjonalnego z umiejscowionym w płatach czołowych mózgiem racjonalnym. Rodzice, którzy w pierwszych latach życia dziecka troszczyli się jedynie o to, by było najedzone, czyste i odpowiednio ubrane, ale nie poświęcali mu uwagi, gdy płakało i potrzebowało ich obecności, nie dają dziecku tego, co dla prawidłowego rozwoju jest równie ważne jak sen i pożywienia, czyli uwagi, zainteresowania i miłości. Obojętność rodzica ma bowiem wpływ na kształtującą się w okresie dzieciństwa równowagę chemiczną mózgu. Margot Sundarland mówi o wychowaniu niewrażliwym na emocje. Jego skutkiem jest brak stabilności emocjonalnej, nieumiejętność radzenia sobie ze stresem, skłonność do agresji lub autoagresji, podatność na uzależnienia i duże prawdopodobieństwo pojawienia się depresji. Dzieje się tak dlatego, że dziecko, któremu dorośli nie pomagali wyciszać silnych, negatywnych emocji ma nadwrażliwy system reakcji na stres. Obojętność rodzica na przeżywany przez małe dziecko stres, podobnie jak wychowanie w surowej dyscyplinie bez czułości fizycznej prowadzą do „zamętu w biochemicznym mózgu niemowlęcia” (M. Sunderland, Mądrzy rodzice, str. 42 – 43).
Ciągiem dalszym niniejszego tekstu mogłyby być następujące tematy:
1. Między dopaminą a kortyzolem, czyli chemia mózgu: Jakie substancje chemiczne mają wpływ na funkcjonowanie naszego mózgu?
2. Układ motywacji – Skąd bierze się chęć do życia i motywacja do działania (w tym również do nauki). Dlaczego niektóre dzieci ją tracą? Jak im pomóc?
3. Czy istnieje związek między metodami wychowawczymi, a tym, co dzieje się na świecie? Czy można wychować ludzi, którzy nie będą wszczynać konfliktów ani w przedszkolu ani na gruncie międzynarodowym?
Czy któryś z tych tematów wydaje się Państwu szczególnie ciekawy?
Na powyższe pytania odpowiem w dniu 11 maja podczas wykładu wprowadzającego do przyszłorocznej edycji warsztatów rodzicielskich w naszym przedszkolu i szkole.
Agnieszka Satalecka - dyrektor
Zapowiedź naszego spotkania:
To, w jaki sposób nasze dzieci radzą sobie z życiem tu i teraz, oraz w jaki sposób będą sobie radzić , zależy od jakości relacji z dorosłym opiekunem. Każde doświadczenie fizyczne, emocjonalne i duchowe , tworzą w czasie struktury mózgowe odpowiedzialne za człowieczy dobrostan .
"Bardziej zaś niż inne doświadczenia, bycie w rezonansie z dorosłym wspiera rozwój mózgu, integrację i trwały spokój."
Za Pernille Plantener Kraków 22nd-24 April 2016 Neurobiology, Empathy and Coaching
O jakim rezonansie mówimy, co oznacza ów termin, jakie umiejętności i wychowawcze kompetencje zawiera, gdzie możemy się tego uczyć, opowiem
w dniu 11 maja 2016 w przedszkolu Pluszowy Miś w Startej Iwicznej / Piaseczna.
Serdecznie zapraszam Rodziców i Opiekunów na wykład wprowadzający do przyszłorocznej edycji warsztatów rodzicielskich.
Agnieszka Satalecka
Spotkanie wprowadzające jest bezpłatne.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




























